środa, 9 kwietnia 2014

Rozdział 4

-Cześć Jordan ! – powiedział zielonooki przystojniak, który ukazał w swoim pięknym uśmiechu słodkie dołeczki.
-Proszę, wejdź – przywitałam go serdecznie. Brunet wszedł z pewną ilością gracji jak na takiego umięśnionego chłopaka. 
-Oto twoja torebka i telefon – wręczył mi torebkę, a z jego twarzy jeszcze nie zszedł uśmiech.                     -Dziękuje Ci bardzo, naprawdę nie wiem co bym zrobiła gdybyś jej nie znalazł.                                              Kiedy brałam od niego torebkę i telefon nasze place się zetknęły i w tym samym momencie nasze spojrzenia się zetknęły, a jak zawsze muszę się zarumienić w najmniej odpowiedniej chwili.                          -Może się czegoś napijesz ? – zapytałam w pośpiechu zabierając rękę z jego dłoni.                                      -Jasne ! – powiedział lekko zdezorientowany                                                                                               -A co byś chciał ?      
  -Mógłbym poprosić herbatę ? – zapytał                                                                                                       -Oczywiście, już robię - odpowiedziałam                                                                                                               Poszłam do kuchni, a on zaraz za mną. Miałam wrażenie, jakby cały czas się na mnie patrzył i obserwował mój każdy najmniejszy ruch. Usiadł na podwyższanym krzesełku przy blacie w kuchni.             –Ile masz lat? – spytał, jakby się czegoś bał.                                                                                                  -19, a ty ?                                                                                                                                                 -Tydzień temu skończyłem 20 lat. Czym się zajmujesz na co dzień, jeśli mógłbym spytać ? – odpowiedział lekko zakłopotany tym faktem, ale nie wiedziałam dlaczego                                                                           -Pracuję na co dzień w sklepie muzycznym z moją koleżanką.                                                                                Podczas tej krótkiej dyskusji zdążyłam zrobić herbatę i podać ją Harre’mu. Wzięłam krzesło i usiadłam na przeciwko niego żeby dokończyć naszą wymianę pytań.
                                                                                    *Harry*
                Mogłem otwarcie powiedzieć, że w jej wyglądzie nie ma nic czego mógłbym się uczepić, ponieważ blond włosy i piękne niebieskie oczy powodowały u mnie szybsze bicie serca. Zacząłem dopiero ja poznawać, a już miałem wrażenie, że znamy się dłużej.                                                                           Z naszej krótkiej wymiany informacji dowiedziałem się gdzie pracuje i z kim, o jej rodzicach którzy umarli kiedy była mała i zdobyłem jej numer telefony z czego jestem najbardziej zadowolony. Czas tak szybko na miną,  że zanim zobaczyliśmy na zegarku była prawie 21:00.                                              Zobaczyliśmy to dopiero w momencie kiedy współlokatorka Jordan czyli Lucy nie przeszkodziłam nam. Kiedy Lucy do nas podeszłam wstałem i poszedłem korytarzem w stronę drzwi.                                                                         –Do zobaczenia Harry – powiedziała, a biel jej zębów towarzyszyła jej uśmiechowi.                                   –Do zobaczenia Jordan – odpowiedziałem i odwzajemniłem się także uśmiechem  zamykając drzwi.

Przepraszam, że takie krótkie, ale dzisiaj nie mam zbyt wielkiej weny twórczej J

Charlotte xx

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

dodatek

NASTĘPNY ROZDZIAŁ DODAM W ŚRODĘ :)

Rozdział 3

                 Po południu do Lucy zadzwonił pewien chłopak, ale nie wiedziałam kto aż okazało się, że chłopak który zadzwonił do niej chciał rozmawiać ze mną. Lucy podeszła do mnie i podała mi telefon.
-To do ciebie Jordan – powiedziała jakby była wypełniona bąbelkami szczęścia
-Fajnie, ale kto ? – zapytałam
-Weź  telefon  to  się  przekonasz – odpowiedziała
Po drugiej stronie usłyszałam męski głos, którego do tego momentu nie znałam.
-Cześć, czy mam przyjemność rozmawiać z  Jordan White ? – zapytał się męski głos
-Tak, a ja mam przyjemność rozmawiać z ….?
-Przepraszam, że się nie przedstawiłem, mam na imię Harry Styles, wczoraj przekazałem Ci mikrofon w klubie karaoke, ale wracając do tematu  znalazłem twoją torebkę z telefonem. Może mógłbym wpaść za godzinę i oddać Ci twoją własność ? – zapytał
-Oczywiście, adres mieszkania prześlę Ci sms - em – powiedziałam ze szczęściem w głosie, ponieważ przed chwilą dostałam fantastyczną wiadomość od  chłopaka, którego znałam ale nie pamiętałam.
Kiedy skończyłam rozmawiać z Harrym Lucy podbiegła i zapytała się o czym gadaliśmy, chciała znać wszystkie szczegóły naszej rozmowy.
-Po pierwsze, co to za koleś i skąd go znasz ???- powiedziała
-Pamiętasz tego przystojniaka ze wczoraj Lucy ? No więc to był on, ma na imię Harry i chce wpaść, żeby oddać mi torebkę z  telefonem. – powiedziałam
-O….MÓJ….BOŻE…Jordan!!!!!!! Każda dziewczyna marzy o takim facecie, a ty odbierasz tą wiadomość tak spokojnie i siedzisz w łóżku, w dresie. Marsz do szafy się przebrać i umalować dla tego przystojniaka.
                Nie widziałam nigdy tak poważnej Lucy. Kiedy wstałam z łóżka Lucy wzięła mnie pod pachę i zaprowadziła do łazienki, żeby  mnie delikatnie pomalowała, a do tego wybrała mi ubrania jeansy i t-shirt z logo Supermena. Cieszyłam się, że nie mam prostych włosów tylko loki, ponieważ gdyby Lucy dorwała się do lokówki miałabym całą poparzoną głowę.
                Szykowanie mnie zajęło Lucy tylko 30 minut, więc kolejne pół godziny czekałam z Lucy na Harre’go. Zielonooki brunet przyszedł 10 minut wcześniej niż planowałyśmy.                                                                         Postanowiłam mu otworzyć i w końcu w mojej głowie zaczęły ukazywać się przebłyski pamięci z ostatniej nocy.  

-Cześć Harry.-powiedziałam przypominając sobie kolejne szczegóły z ostatniej nocy

niedziela, 6 kwietnia 2014

dodatek

JUTRO DODAJE NOWY ROZDZIAŁ :)

Rozdział 2

                Rano obudziły mnie ciepłe promienie słońca. Wstałam wypoczęta i poszłam na dół do Lucy, żeby zobaczyć co porabia bo wiedziałam, że lubi rano wstawać nawet kiedy położy się o pierwszej w nocy. Zobaczyłam, że gotuje coś na patelni i w tym samym momencie zobaczyłam jajecznicę na boczku oraz ciepłą herbatę.                                                                                                                                                         Podeszłam do lustra, które wisiało w przed pokoju i zobaczyłam na swojej twarzy rozmazany makijaż i dopiero w tedy uświadomiłam sobie, że wczoraj byłam na imprezie z Lucy, ale nic nie pamiętałam. Żadnego przebłysku w mojej pamięci. Postanowiłam, więc  zapytać się Lucy  o parę szczegółów dotyczących wczorajszej nocy.
-Lucy, mam takie pytanko, co się wczoraj stało na imprezie ?
-Nie pamiętasz ? – powiedziała
-No nie za bardzo – odpowiedziałam
-No, więc  tak. Na początku poszłyśmy po drinki i usiadłyśmy na kanapie, a później tańczyłyśmy. Okazało się, że jest to klub z karaoke.
-A to jakiś ważny szczegół, że jest tam karaoke? – przerwałam jej
-Tak, ale jeśli nie chcesz już mnie słuchać to nie muszę ci nic opowiadać.
-Przepraszam i mów dalej. – powiedziałam
-No to tak. Na scenę wbiegł jakiś chłopak, szatyn z lokami, zielonooki, przystojny i wysoki. Po prostu marzenie każdej dziewczyny, no ale nie ważne. Zaczął śpiewać jakąś piosenkę, ale nie pamiętam jaką. Zapomniałabym o najważniejszym, klubie była taka zasada, że osoba która śpiewa wybiera następną osobę i kiedy szatyn skończył musiał kogoś wybrać. I wybrał akurat ciebie.
-Naprawdę ? I jak było ? – zapytałam
-Zaśpiewałaś piosenkę Olivii Holt – Had me @ hello i całkiem dobrze ci to wyszło – zapewniła mnie –zdjęłam Cię ze sceny i poszłyśmy do domu i w tym samym momencie kiedy wychodziłyśmy  upadła ci torebka i mikrofon, ale ich nie podniosłaś i poszłyśmy bez niej.

                Czyli jakby to wszystko podsumować, zaśpiewałam, ale zgubiłam telefon i pieniądze. Po prostu cudnie L.

sobota, 5 kwietnia 2014

dodatek

PRZYPOMINAM O WAŻNEJ RZECZY, PRZECZYTASZ PISZESZ KOMENTARZ :)

Rozdział 1

               Postanowiłam uczcić z Lucy nasz pierwszy tydzień w Londynie. Na początku nie wiedziałyśmy co możemy ze sobą począć, ponieważ nie znałyśmy miasta tak dobrze jak inni mieszkańcy. Postanowiłyśmy poprosić Jacka ( nasz kolega od podstawówki, gej, bardzo przydatny kiedy się zgubisz ) o jakieś propozycje w związku ze znalezieniem rozrywki na wieczór.  
Zaproponował nam jakiś bar z drinkami, gdzie mogłybyśmy się zabawić.
              Znalazłyśmy w internecie informacje o bardzo fajnym klubie Shoot Bar, gdzie dzisiejszego wieczoru jest jakaś impreza. Podobno na imprezę ma przyjść "cały" Londyn.
               Do imprezy zostało parę godzin więc zaczęłyśmy się przygotowywać na "nasz" wieczór.
Wyszłyśmy z domy 20 minut przed imprezą, ale mogłysmy się spodziewać że już ludzie ustawiają się kolejkami po bilety wstępu. Nie pomyliłyśmy się do tego faktu.
               Równo o godzinie 22:00 kiedy impreza się zaczęła udało się nam wejść. Pierwsze co zrobiłyśmy to podeszłyśmy do baru i poprosiłyśmy o dwa mocne drinki.
Kiedy barman podał nam drinki odeszłyśmy od baru na kanapy i usiadłyśmy.
               Po wypiciu drinków postanowiłyśmy pójść tańczyć, żeby od siedzenia nogi nam nie odpadły.
Byłyśmy tak zatracone w dzwiękach muzyki, ze nie obchodzili nas ludzie dookoła tylko to czy dobrze się bawimy.
             

               Hej, mam na imię Charlotte i chcę prowadzić bloga fanfiction Midnight, ten wpis będzie króciutki, ponieważ chciałam was tylko o tym poinformować i chcę was poprosić o udostępnianie bloga dla swoich przyjaciół lub na stronkach, które prowadzicie na facebook'u.
               Dzięki za przeczytanie i zaraz wrzucam pierwszy rozdział  !!!!!!!!!!
Charlotte xx