-Cześć Jordan ! – powiedział zielonooki przystojniak, który
ukazał w swoim pięknym uśmiechu słodkie dołeczki.
-Proszę, wejdź – przywitałam go serdecznie. Brunet
wszedł z pewną ilością gracji jak na takiego umięśnionego chłopaka.
-Oto twoja torebka
i telefon – wręczył mi torebkę, a z jego twarzy jeszcze nie zszedł uśmiech. -Dziękuje Ci bardzo, naprawdę nie
wiem co bym zrobiła gdybyś jej nie znalazł.
Kiedy brałam od niego torebkę i telefon
nasze place się zetknęły i w tym samym momencie nasze spojrzenia się zetknęły,
a jak zawsze muszę się zarumienić w najmniej odpowiedniej chwili. -Może się czegoś
napijesz ? – zapytałam w pośpiechu zabierając rękę z jego dłoni. -Jasne ! –
powiedział lekko zdezorientowany -A co byś chciał ?
-Mógłbym
poprosić herbatę ? – zapytał -Oczywiście,
już robię - odpowiedziałam Poszłam do kuchni, a on
zaraz za mną. Miałam wrażenie, jakby cały czas się na mnie patrzył i obserwował
mój każdy najmniejszy ruch. Usiadł na podwyższanym krzesełku przy blacie w
kuchni. –Ile masz lat? –
spytał, jakby się czegoś bał.
-19, a ty
?
-Tydzień
temu skończyłem 20 lat. Czym się zajmujesz na co dzień, jeśli mógłbym spytać ? –
odpowiedział lekko zakłopotany tym faktem, ale nie wiedziałam dlaczego -Pracuję na co dzień w sklepie muzycznym z moją koleżanką.
Podczas tej krótkiej dyskusji zdążyłam
zrobić herbatę i podać ją Harre’mu. Wzięłam krzesło i usiadłam na przeciwko niego
żeby dokończyć naszą wymianę pytań.
*Harry*
Mogłem
otwarcie powiedzieć, że w jej wyglądzie nie ma nic czego mógłbym się uczepić,
ponieważ blond włosy i piękne niebieskie oczy powodowały u mnie szybsze bicie
serca. Zacząłem dopiero ja poznawać, a już miałem wrażenie, że znamy się
dłużej. Z naszej krótkiej wymiany informacji
dowiedziałem się gdzie pracuje i z kim, o jej rodzicach którzy umarli kiedy była
mała i zdobyłem jej numer telefony z czego jestem najbardziej zadowolony. Czas
tak szybko na miną, że zanim
zobaczyliśmy na zegarku była prawie 21:00. Zobaczyliśmy to dopiero w momencie kiedy
współlokatorka Jordan czyli Lucy nie przeszkodziłam nam. Kiedy Lucy do nas
podeszłam wstałem i poszedłem korytarzem w stronę drzwi. –Do zobaczenia
Harry – powiedziała, a biel jej zębów towarzyszyła jej uśmiechowi. –Do zobaczenia
Jordan – odpowiedziałem i odwzajemniłem się także uśmiechem zamykając drzwi.
Przepraszam, że takie krótkie, ale dzisiaj nie mam zbyt
wielkiej weny twórczej J
Charlotte xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz